Nad którymi lśni księżyc kulą swą promienną.

I widzę jakąś wyspę żyzną i leniwą

Gdzie drzewa są szczególne i owoce słodkie,

Gdzie ciało mężów razem61 jest silne i wiotkie,

A w czarnych oczach niewiast szczerość widzisz żywą.

Kierowany twą wonią w te cudne klimaty

Widzę przystań, gdzie tłumem stanęły fregaty,

Jeszcze dotąd strudzone morskiej fali szmerem,

A zapachy palmowych gęstych wirydarzy62,

Nozdrza mi wydymają swym wonnym eterem