Jakbyś opłakiwała twój spokój i swobodę,

Gdyby, twardym gorsetem ścisnąwszy łono młode —

Przyszłoć o chleb wieczorny żebrać60 w tym naszym bagnie,

Sprzedając woń twych wdzięków każdemu, kto zapragnie,

I ścigać w zamyśleniu przez brudną mętów przesłonę

Nieobecnych kokosów widziadła rozproszone!

Zapach egzotyczny

Kiedy, zamknąwszy oczy — w ciepłą noc jesienną

Czuję twojego łona gorejące wonie,

Jakieś szczęśliwe kraje marzeniami gonię,