Mój umysł czarują niezmiennie

Potęgą zdradziecką

Twych oczu, o dziecko,

Zza łez, co tak błyszczą promiennie.

Tam zawsze ład, piękno, przepychy —

I rozkosz, i spokój trwa cichy.

Sprzęt lśniący, pieszczony,

Lat ręką gładzony,

Ozdabiałby nasze schronienie —

A w ambry63 wyziewy