Rozkosznych żądz pożary,

W przestworza rwie się szybki, śmiały,

Niebios go wabią czary,

To znów roztapia się w żałości

I spływa łzą tęsknoty

Po niewidzialnej pochyłości,

Aż w głębie mej istoty.

Woda snopem tryska,

Jak kwiatów tysiące,

W które Febe ciska