Córo jakiegoś bonza, Manfreda66 sawany67,

O wiedźmo hebanowa, dziecię czarnych nocy!

Wolę eliksir warg twych nad haszyszu cuda,

Bo u twych ust się goi miłości mej rana,

I gdy ku tobie kroczy żądz mych karawana,

Wzrok twój — cysterną, gdzie się upaja ma nuda.

Przez te czarne źrenice, duszy twej otchłanie,

Mniej ognia rzucaj we mnie, złośliwy szatanie!

Jam nie Styks68, bym cię kąpać mógł dziewięciokrotnie,

I nie mogę, potworo niesyta sromotnie