I jak słońce, gdy zajdzie w biegunowe piekła,

Serce me będzie tylko zmarzłą, krasną74 bryłą.

I drżę za każdą więzią75, co o bruk uderza;

Stuk głuchy jak klecących rusztowanie młotów.

Umysł mój jest jak w gruzy padająca wieża

Pod ciosami taranu nieustannych grzmotów.

I pod dźwięk tych łoskotów monotonnych piesień76,

Boję, iż się gdzieś trumna zabija z pośpiechem...

Dla kogo? Wczoraj było lato; dzisiaj jesień!

A stuk ten dzwoni odjazd tajemniczym echem.