Albo, rozzuchwaleni dziecięcia spokojem,

Próbują, jaką dotknąć mogliby go kaźnią

I łzy jego wywołać okrucieństwem swojem!

Do wina i do chleba, które on połyka,

Mieszają czarny popiół i nieczyste jady,

Obłudnie precz rzucają, czego on dotyka,

Skarżą się, że stąpali, gdzie nóg jego ślady.

Jego kochanka stawa na rynkach publicznych,

Wołając: «Gdym dość piękną dlań i dość wspaniałą,

Ażeby on mnie wielbił, więc wzorem klasycznych