Bogiń każę wyzłocić swe różane ciało!

Upoję się kadzidłem i myrrą, i nardem,

Mięsem płeć swą odświeżę, wykąpię się w winie,

Aby poznać ze śmiechem, czy w tym sercu hardem

Wywołam, że mnie będzie czcił jako boginię.

A kiedy się bezbożną tą znudzę zabawą,

Położę na nim dłoń swą mocną, choć bezsilną,

I harpią swych paznokci bezlitośnie krwawą

Do serca jego drogę znajdę nieomylną.

I jak omdlałe ptaszę, co drżąc się szamota,