Zbawienna ścierko, zawsze krwi człowieczej głodna,

Nigdyż nie miałaś wstydu i, patrząc w zwierciadło,

Czyż nigdy nie widziałaś, jak ciało twe bladło?

Czyż całą mądrość grzechu znasz? Wobec ogromu

Jego — czyliś nie drżała z bojaźni i sromu1,

Gdy natura, olbrzymia w swych tajnych zamiarach,

Ciebie, która królujesz w ciemnych lupanarach2,

Wzywa — aby geniusza stworzyć — do udziału?

O wzniosłości ohydna! cudzie pełny kału!

Przypisy: