Nasz duch oczarowany kołysze powoli,

I tak trawi bogaty kruszec naszej woli

Trucizną swą ten stary, mądry alchemista.

Diabeł to trzyma nici, co kierują nami!

Na rzeczy wstrętne patrzym sympatycznym okiem —

Co dzień do piekieł jednym zbliżamy się krokiem

Przez ciemność, która cuchnie i na wieki plami.

Jak żebraczy rozpustnik, co gryząc przyciska

Męczeńską pierś strudzonej starej nierządnicy,

Kradniem rozkosz przejściową — w mroków tajemnicy,