Gdy na koniec swą nogą stanie nam na karkach,

Wołajmy wtedy: Naprzód! pełnym szczęścia głosem,

Jak do Chin kiedyś w drobnych płynęliśmy barkach,

Z okiem utkwionym w niebo i rozwianym włosem,

Tak popłyniemy teraz na ocean Mroków —

I z radością młodzieńca w pierwszych dniach podróży

Usłyszym czarodziejskie głosy śród obłoków,

Śpiewające: O pójdźcie wy do nas, wy, którzy

Jesteście lotosowych owoców spragnieni!

Bo tu ich wiekuiste żniwo trwa przecudnie;