— A piękne mam oczy? — pytała, uśmiechając się poprzez łzy.
— O, ty mała zalotnico!
Nie, nie była zalotna ani próżna, wiedziałem to, chciała mi się tylko podobać.
— Jeśli tedy ładne mam oczy — mówiła — zostanę i będę zawsze patrzeć, jak piszesz. Naprawdę więc uważasz moje oczy za ładne?
— Bardzo ładne.
— Dobrze, nie będziesz mnie już odsyłał do łóżka?
— Czuwanie nie zdwoi, Doro, ich blasku.
— Owszem, nieznośny chłopcze! Wiem, że jak tu będę, to nie zapomnisz o mnie, snując wszystkie te bajki, które wypisujesz! Czy się nie zagniewasz, gdy ci powiem coś bardzo, ale to bardzo niedorzecznego? — kończyła, podnosząc ku mnie twarzyczkę.
— Co takiego, czarodziejko moja?
— Pozwól mi trzymać i podawać ci pióra! Nie mam nic do roboty przez te długie, długie godziny, w których tak bywasz zajęty! Pozwól mi podawać ci pióra.