— Dziś jest trzydziesta szósta rocznica mego ślubu — rzekła ciotka, wracając z cmentarza.
Wracaliśmy w milczeniu, ciotka trzymała mą rękę.
— Piękny to był mężczyzna — rzekła nagle. — Strasznie się zmienił.
Rozpłakała się rzewnie, lecz prędko zapanowała nad sobą.
— Nerwy się rozstroiły — mówiła — ale to przejdzie.
W domu zastaliśmy list z poczty. Poznałem pismo pana Micawbera.
Canterbury. Piątek.
Czcigodna Pani i kochany Copperfieldzie!
Czarowna obiecana kraina, co się od niedawna wyłoniła z horyzontów przyszłości, ginie na zawsze we mgle ciemnej, przed okiem tego, którego losy już się rozstrzygnęły.
Oprócz znanej państwu, czekała mnie druga jeszcze prawna zasadzka, Heep contra Micawber, i jedna ze stron padła ofiarą komornika i więziennej celi!