Barkis potarł twarz rękawem, jak gdyby się spodziewał, że coś z tej twarzy zobaczy na rękawie, jednak nic na mój komplement nie odpowiedział.
— Spełniłem pańskie zlecenie — dodałem. — Napisałem do Peggotty to, co pan chciał.
— Aha! — odrzekł. Zdawał się być kwaśny i odpowiadał niechętnie.
— Czym się źle wywiązał94? — spytałem po chwili wahania.
— Co, jak? — spytał.
— Ze zlecenia.
— Zlecenie dobrze spełnione — odmruknął — tylko że nic z tego... nie wyszło.
— Nie wyszło? — spytałem, nie rozumiejąc zupełnie, o co idzie.
— Nie wyszło — powtórzył, spoglądając na mnie z ukosa. — Nie było odpowiedzi.
— A czyż miała być odpowiedź? — spytałem, szeroko otwierając oczy, gdyż przyznaję, na myśl mi to nie przyszło.