— Gdy ktoś upewnia kogoś, że „gotów” — odrzekł, ciągle z ukosa spoglądając na mnie — to znaczy, co najmniej, że czeka odpowiedzi.

— Tak, panie Barkis!

— Tak. — I patrzył dalej na uszy konia. — Do tej pory nie doczekałem się odpowiedzi — dorzucił.

— Czy pan jej o tym mówił?

— Nie, nie mówiłem i nie powiem. Nigdy z nią trzech słów nie zamieniłem.

— To może ja pana wyręczę? — spytałem nieśmiało.

— Jeśli się podoba, może panicz powiedzieć jej — tu znów spojrzał na mnie spode łba — że Barkis czeka na odpowiedź. Jak jej na imię?

— Na imię?

— Aha! — skinął głową.

— Peggotty.