— Ale gdzie tam! — odrzekła. — Nie mogłoby to zadowolić tutejszych oszustów.
Nie wdawałem się w dalsze dyskusje w tak delikatnym przedmiocie, jadłem z wybornym apetytem, co zresztą zadowalało w zupełności mą ciotkę. Gdy zdjęto obrus ze stołu, Janet pomogła jej ułożyć włosy na noc, włożyć nocny czepek (wykwintniejszy niż zazwyczaj, „na wypadek pożaru” — objaśniła ciotka). Otuliła jej potem nogi suknią, co było w zwyczaju ciotki co wieczór dla zagrzania się przed pójściem do łóżka. Przygotowałem i podałem jej, jak zwykle, szklankę grzanego wina z wodą i cieniutkie grzanki, po czym zostaliśmy sami na poufnej rozmowie. Ciotka w nocnym czepku, zagłębiona w fotelu, popijała winną polewkę, patrząc na mnie z zadowoleniem.
— No, Trot — ozwała się — co myślisz o proktorstwie? A możeś się jeszcze nad tym nie zastanowił248?
— Owszem, kochana ciotko — odrzekłem. — Wieleśmy o tym rozprawiali249 ze Steerforthem. Podoba mi się ten projekt.
— Tym lepiej! — zawołała ciotka. — Cieszy to mnie niezmiernie!
— Jedno mnie tylko zastanawia.
— Co? Powiedz co, mów otwarcie.
— Otóż chciałbym wiedzieć, czy wejście moje do tego zawodu nie pociągnie zbytnich kosztów.
— Tysiąc funtów, ni mniej, ni więcej — odrzekła.
Przysunąłem się bliżej.