Potakiwałem mu machinalnie, co go ani dziwiło, ani obrażało.
— I tak pomału — ciągnął — grosz do grosza uciułałem moje sto funtów, wykupiłem się dzięki Bogu — skończył, krzywiąc się. — Wypłaciłem się co do szeląga. Ot widzisz, jak żyję. Mam nadzieję wejść z czasem do jakiej redakcji, byłoby to dla mnie szczęściem. A teraz ty, Copperfieldzie! Ten sam co dawniej, kochany, poczciwy! Taki poczciwy, że mnie zdejmuje ochota wypowiedzieć ci wszystko, i aż spod serca, nic nie zataić. Zaręczony jestem.
Zaręczony! O, Doro!
— Z córką duchownego w Devonshire, jedną z dziesięciu sióstr. Tak właśnie — mówił, zauważywszy, że spoglądam na kościół malowany na jego kałamarzu — jest to parafia. Oto tędy, na lewo, stoi dom, jak raz naprzeciw kościoła, przy ogrodzie!
Teraz dopiero przypominam sobie, jak był rozpromieniony, użyczając mi tych wyjaśnień. Teraz to dopiero przypominam sobie, gdyż na razie marzył mi się dom i ogród w Norwood.
— Dobre, kochane dziewczę! — mówił z zapałem. — Starsza nieco ode mnie, ale taka kochana! Mówiłem ci onegdaj, że wyjeżdżam na prowincję. Tam to właśnie jeździłem. Czas przeszedł mi rozkosznie. Nie tak to, widzisz, prędko się pobierzemy, lecz obraliśmy sobie za zasadę: czekać cierpliwie i nie tracić nadziei. „Czekajmy i miejmy nadzieję” mawiamy sobie wzajemnie. Wiem to, będzie czekać cierpliwie, chociażby przyszło czekać sześćdziesiąt lat i więcej.
Powstał z krzesła z triumfującym uśmiechem, odsłaniając przedmiot okryty białym prześcieradłem.
— Pomału jednak, jak widzisz — mówił — zaczynamy się już meblować i ekwipować. Po-ma-łu. Oto już dwa nabyte przedmioty. Słupek ten z wazonem wybrała ona. W oknie — Traddles cofnął się, by lepiej widzieć oglądany przedmiot — w bawialnym pokoju, z ładną zieloną rośliną w wazonie, wyglądać będzie nieźle. Ten mały stoliczek z marmurowym blatem ja wybrałem. Chcesz położyć książkę lub kto bądź z gości zechce postawić filiżankę z herbatą, już jest. Wyborna robota, mocna.
Chwaliłem oba sprzęty, które Traddles znów starannie zasłaniał, mówiąc:
— Mało to jeszcze, ale zawsze jest już coś na początek. Najbardziej się troszczę o stołową bieliznę i pościel. Wielki z tym będzie ambaras. A kuchenne, a domowe sprzęty! Przepaść! No, nie ma co, czekajmy cierpliwie i miejmy nadzieję, to nasza zasada! Kochane dziewczę! Poczciwe!