— Ależ pan prędko chodzi — zauważył. — Mam nogi nie od parady, a jednak ledwom pana dogonił416.
— Dokąd? — spytałem.
— Tam gdzie i pan, panie Copperfield, jeśli pan nie pogardzi towarzystwem starego znajomego.
Mówiąc to i wykrzywiając się, szedł obok mnie.
— Panie Copperfield!
— Szczerze mówiąc i bez obrazy, wyszedłem na przechadzkę... by uniknąć ciągłego towarzystwa, na jakie jestem skazany.
Spojrzał na mnie spode łba:
— Pan ma na myśli mateczkę, panie Copperfield!
— Nie zaprzeczam temu.
— Aha! Ale bo widzi pan, położenie nasze jest tak skromne, wiemy o tym, wiemy, toteż zmuszeni jesteśmy czuwać, by nas kto czasem nie uprzedził. Zresztą — dodał zuchowato — w miłości, jak w polityce, wszystkie środki są dozwolone.