Zwołuje z łąk skoszonych trzodę zabłąkaną.
Ty, wobec wielkiej słońca zachodniego troski,
Myśl o tych słońcach, które więcej nie powstaną.
I podczas gdy surowa noc w niebieskiej dali
Wbija w całun przeszłego dnia swój szereg złoty
Gwiazd, stokroć okrutniejszych od ćwieków Golgoty,
Ty — z dala skał zgładzonych wieczną pracą fali,
Z dala swarliwych wiatrów i grzmiącego morza,
Unieś — idący smutnie w swoich dróg zawiłość,
Kędy1 cel kij pielgrzymi znaczy wśród rozdroża,