— No i cóż, panno Jane? — zapytał, oparty plecami o drzwi szkolnego pokoju, które był zamknął za sobą.
— Jeżeli pan łaskaw, chciałabym prosić o urlop na wyjazd na tydzień, a może na dwa.
— Po co? Dokąd chcesz jechać?
— Odwiedzić chorą osobę, która po mnie przysłała.
— Jaką chorą osobę? Gdzie ona mieszka?
— W Gateshead, w hrabstwie X.
— W hrabstwie X? To sto mil stąd! Któż to być może, kto z takiej odległości przysyła po ludzi i każe się odwiedzać?
— Na nazwisko jej Reed... To pani Reed.
— Reed z Gateshead? Był taki Reed z Gateshead, sędzia.
— To wdowa po nim, panie.