Tak być — jak kocham — kochanym!
Do tego celu dążyłem
Z zapałem niepowstrzymanym.
Lecz wielka przestrzeń — bezdroże —
Jej życie i moje dzieli,
Tak niebezpieczna jak morze
Z zieloną głębią topieli...
Dalsze strofki mówiły o przeszkodach zwalczonych i o grozie wyzywanych niebezpieczeństw, końcowe zaś brzmiały następująco:
Najmilsza rączkę mi swoją
W dłoń moją złożyła szczerze,