Czułam, że już teraz mogę zdobyć się na słowa, więc też odpowiedziałam:

— Nazywam się Jane Elliot. — W obawie przed odkryciem już przedtem postanowiłam przybrać obce imię.

— A gdzie pani mieszka? Gdzie ma pani przyjaciół, znajomych?

Milczałam.

— Czy możemy posłać po kogoś, pani znajomego?

Potrząsnęłam głową.

— Co nam pani może o sobie opowiedzieć?

Jakoś od razu, z chwilą gdy przestąpiłam próg tego domu i zetknęłam się z jego mieszkańcami, przestałam czuć się wyrzutkiem, włóczęgą wzgardzoną przez cały świat. Przestałam czuć się żebraczką, poczułam się znowu sobą. Na pytanie zaś pana Saint-Johna — zbyt słaba, by móc na dłuższe opowiadanie się zdobyć — odpowiedziałam po chwili:

— Panie, nie mogę panu dzisiaj podać bliższych szczegółów.

— Ależ w takim razie — odparł — czego się pani spodziewa? Co ja dla pani mogę uczynić?