— Ach, jestem duchownym — odpowiedział — a duchowni często bywają pytani o takie rzeczy.
Znowu ujął klamkę.
— Nie, to mnie nie przekonuje! — zawołałam. I rzeczywiście, w pośpiesznej i niczego niewyjaśniającej odpowiedzi było coś, co zamiast zaspokoić moją ciekawość, jeszcze ją bardziej podniecało.
— To jakaś bardzo dziwna sprawa — dodałam — muszę się o tym czegoś więcej dowiedzieć.
— Kiedy indziej.
— Nie, dziś! Dziś!
I gdy odwrócił się do drzwi, zagrodziłam mu drogę. Wydawał się trochę zakłopotany.
— Ja pana stąd nie wypuszczę, dopóki mi pan wszystkiego nie powie — rzekłam.
— Wolałbym nie mówić o tym na razie.
— Powie pan wszystko! Musi pan mówić!