Saint-John Rivers opuścił Anglię i udał się do Indii. Wszedł na drogę, którą sobie wybrał, i idzie nią dotąd. Odważniejszy, bardziej niezmordowany pionier nigdy nie borykał się wśród skał i niebezpieczeństw. Wytrwały, wierny i oddany, gorliwy, pełen energii i prawdy, pracuje dla dobra swych bliźnich. Oczyszcza trudną ich drogę ku doskonaleniu się, rąbie jak olbrzym uprzedzenia wiary i kasty, jakie ją zarastają. Jest, być może, surowy, jest może wymagający, jest może także ambitny. Ale surowość jego to surowość rycerza chrześcijańskiego, który chroni orszak pielgrzymów od napaści szatana. Wymagający jest jako apostoł, który przemawia tylko w imię Chrystusa: „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje”289. Ambitny jest jak duch silny, pragnący stanąć w pierwszym rzędzie odkupionych, tych, co stoją bez winy przed tronem Bożym, uczestniczą w ostatnich, potężnych zwycięstwach Baranka, tych, co są powołani, wybrani i wierni.
Saint-John się nie ożenił, nie ożeni się już nigdy. Sam dotychczas podejmował trud, a trudowi temu bliski koniec. Jasne słońce jego chyli się ku zachodowi. Ostatni list, który od niego otrzymałam, wycisnął mi z oczu ludzkie łzy, choć niebiańską radością napełnił serce: wyrażał nadzieję pewnej nagrody, korony niebieskiej. Wiem, że obca ręka napisze do mnie wkrótce, donosząc, że dobry i wierny sługa poszedł wreszcie radować się u Pana. I dlaczegóż mam płakać? Lęk przed śmiercią nie zakłóci ostatniej godziny Saint-Johna, jasności duszy jego nie zamroczy chmura, z sercem niezłomnym, nadzieją, niezachwianą wiarą będzie umierał. Własne jego słowa mi to poręczają: „Pan mój — pisze — ostrzegł mnie. Codziennie coraz wyraźniej oznajmia mi: «Z pewnością przyjdę niebawem!». A ja co godzinę z coraz większym utęsknieniem odpowiadam: «Amen. O Panie Jezu, przybywaj!»”.
Słów kilka o Charlotte Brontë
Sieroctwo dotknęło Charlotte Brontë bardzo wcześnie. Gdy miała pięć lat (1821), zmarła jej matka. Cztery lata potem dziewięcioletnia dziewczynka po śmierci dwóch starszych sióstr (w ciągu kilku tygodni) zostaje głową małej rodziny, złożonej z czworga bardzo zdolnych dzieci. Ojciec wprawdzie żyje, ale jako pięćdziesięcioletni prawie człowiek nie może być bliskim towarzyszem tego drobiazgu. Zresztą zajmują go mocno sprawy polityczne i religijne, którym poświęca swoje pióro, i absorbuje ciężka praca duszpasterska w parafii Haworth290. Domem opiekuje się wprawdzie ciotka Charlotte, siostra matki, ale przeniesiona z jasnego południa Anglii w mroczną, podgórską okolicę, czuje się w tej atmosferze nieswojo mimo całej dobroci, jaką wkłada w relację z podopiecznymi. Dzieci chowają się razem — trzy siostry i jeden brat, w pokoju, którego okna wychodzą na cmentarz, oddzielony tylko kawałkiem trawnika od domu. Na cmentarz, gdzie wkrótce wszyscy, z wyjątkiem jednej tylko Anne291, spoczną. Spędzają razem cały dzień, jedzą i uczą się, bawią się bez żadnego towarzystwa z okolicy i przede wszystkim marzą. Z okien sypialnych rektorówki292, wznoszącej się tuż przy kościele na samym szczycie stromego pagórka, dzieci widzą szereg owalnych wzgórz, tzw. moors293, porosłych bujnymi trawami latem, pełnych złotego żarnowca na wiosnę i fioletowych wrzosów jesienią, z licznymi źródełkami, tryskającymi spod spotykanych tu i ówdzie skał. Ostry wiatr górski przynosił z sobą zapach bezmiernej swobody i szorstkiej prawdy natury, która znalazła odbicie w opisach przyrody Charlotte Brontë, ale przede wszystkim najpełniej wyraziła się w mistycznym, żywiołowym ujęciu w rysunku tła Wichrowych wzgórz294, powieści Emily295, siostry Charlotte. Dzieci przywiązały się niezmiernie do tego krajobrazu swobody, samotności i tajemnicy, a gdy wyjeżdżały stąd, cierpiały i popadały w nostalgię — musiały wracać do domu. Życie wszystkich czworga było krótkie. Troje z nich umarło w ciągu niespełna roku (1848–49): brat, Branwell296, doskonale zapowiadający się poeta, w trzydziestym pierwszym roku życia, Emily, autorka jedynej dochowanej, wyżej wspomnianej powieści, bodajże największej angielskiej powieści kobiecej XIX wieku, ledwie skończywszy lat trzydzieści, Anne, najmłodsza, mając lat niespełna dwadzieścia osiem, zostawiając po sobie dwie słabsze powieści, choć z pewnością rozwinęłaby się bujniej. Charlotte przeżyła ich o siedem lat, umarła w 1855 roku, dobiegłszy ledwo 39 lat. W tych krótkich żywotach było miejsce niemal tylko na naukę i na początki wykonywania zawodu nauczycielskiego, do którego sposobić się musiały córki niezamożnego duchownego. Toteż motyw nauki, szkoły, pensji, pracy nauczycielskiej, przeplatany z wątkiem nostalgii, wypełnia prawie całkowicie tak życie, jak twórczość czworga zdolnych dzieci pastora z Haworth.
Pierwsze silniejsze wrażenie z życia Charlotte to szkoła w Cowan Bridge297. Przebywała ona tam krótko, ale przecierpiała wiele i widziała cierpienia dwóch starszych sióstr, które przypłaciły śmiercią pobyt w tym zakładzie wychowawczym dla córek niezamożnych duchownych. Myśl fundatora zakładu, w zasadzie dobra, i jego ofiara, niewątpliwie szczera, zostały spaczone przez zbytnie doktrynerstwo. W dziewczynkach, przeznaczonych do późniejszej roli guwernantek, starano się wyrabiać zdolność do wyrzekania się wszelkich wygód świeckich i przyjemności. Przy nieumiejętnej kontroli ze strony fundatora i złej woli jednej z nauczycielek Cowan Bridge w okresie pobytu tam czterech córek pastora Brontë było bolesnym dziecięcym inferno298. Tyfus, który wybuchł w zakładzie, tak nadszarpał siły dziewcząt, że chociaż ojciec zabrał je do domu, Elizabeth i Maria zmarły po kilku miesiącach. Maria była podobno niezwykle zdolna, Charlotte kochała ją głęboko. Wykorzystała jej postać i śmierć do epizodu Helen Burns w pierwszej części Dziwnych losów Jane Eyre, gdyż Lowood to właśnie nieszczęsne Cowan Bridge. Zarzucano jej przesadę w traktowaniu tego tematu. Ale czyż artysta nie ma prawa oddać przeżycia swego w całej pełni? A niewątpliwie było ono tak bolesne jak epizod szkolny z życia Jane. Zresztą w owym czasie powstawanie podobnych, kolejnych zakładów nie było wykluczone i Charlotte Brontë stawała tu w obronie dziewcząt pokrzywdzonych w imię dobrej woli i pożytku społecznego. Postawiła się na miejscu sieroty niemającej opiekuńczego domu, zrozumiała, jak ciężka musiała być udręka takiej duszyczki, skoro cierpiała tak wiele ona, która przecież miała możność powrotu do własnego domu.
Teraz właśnie przyjął ją ten dom ukochany z powrotem. Pięć lat, do roku 1830, rodzeństwo spędza razem. Po południu urządzają przedstawienia i piszą powieści. Dochowały się kajeciki Charlotte, wypełnione drobnym pismem, zawierające całe cykle powieści — systemem Balzaka299, który właśnie zaczynał swoją Komedię ludzką300 (Charlotte naturalnie nie wiedziała wtedy o nim nic, a i potem nie poznała jego twórczości), systemem niejako przez nią przeczuwanym, toczące się wokół tych samych postaci. Po roku 1830 znowu szkoła. Jest to pensja panny Wooler301 w Roe Head302. Epizod to pełen znaczenia dla twórczości Charlotte. Krajobraz z Roe Head jest tłem powieści Shirley303. Jej zasadniczy motyw, sabotaż z lat 1812–13, jest bezpośrednio związany z tą okolicą; opowiadała o tym na tle swoich wspomnień panna Wooler. Ważniejsze od motywów literackich były przyjaźnie. Jedna z przyjaciółek, Mary Taylor304, wprowadza Charlotte do swej rodziny i ta rodzina, pod nazwiskiem York, znajdzie się w powiesci Shirley jako typowa dla tamtych okolic rodzina średnio-ziemiańska, zainteresowana uprzemysłowieniem kraju — szczegół w czasach Charlotte Brontë bardzo istotny. Druga przyjaciółka, Ellen Nussey305, jest jeszcze bliższa Charlotte; korespondencja z nią jest ważnym dokumentem w historii rozwoju powieściopisarki. Przyjaźni tej nie osłabił fakt odrzucenia przez Charlotte oświadczyn ze strony brata Ellen, młodego duchownego. Według wszelkich danych Henry Nussey jest pierwowzorem Saint-Johna Riversa z ostatniego epizodu Dziwnych losów Jane Eyre, tak jak trio panienek — Jane i siostry Rivers — jest wspomnieniem relacji trzech przyjaciółek z pensji panny Wooler.
I znów po dwóch latach pensji pobyt w domu. Charlotte ma szesnaście lat. Jest za młoda na nauczycielkę prywatną, dokształca się w domu, uczy się rysować (refleksem tego są niezbyt udane kompozycje do Dziwnych losów Jane Eyre) i pisze — teraz przede wszystkim wiersze. Zwraca się z prośbą o ocenę do ówczesnego poety laureata306, cenionego, choć nie genialnego poety, Southeya307, dobrego krytyka. Odpowiedź jest pozytywna, ale nie zachęca do dalszej pracy. W roku 1835 pierwsza posada — Charlotte zastępuje swoją dawniejszą przełożoną w niewielkiej pensji w Roe Head. Jest przy niej z początku Emily (którą jednak nostalgia pcha do domu), a potem Anne. W r. 1838 przychodzi chwila rozbicia domu. Emily pozostaje w Haworth, Anne przyjmuje pracę, o której opowie wkrótce w powieści Agnes Grey308. Charlotte dostaje miejsce guwernantki w domu niejakich państwa Sidgwick. Z czasów tego kilkumiesięcznego zatrudnienia pochodzi owa sławna anegdota, jak to jedno z dzieci uderzyło Charlotte książką w czoło (reminiscencję tego zdarzenia znajdziemy w Dziwnych losach Jane Eyre, a Charlotte zatuszowała tę sprawę niewinnym kłamstwem i wywołała odruch wdzięczności w dziecku, które rzuciło się jej na szyję z okrzykiem: „Jak ja panią kocham!”. Na ten naturalny odruch matka obruszyła się i rzuciła cierpką uwagę: „Ależ, dziecko, kochać guwernantkę?”. Anegdota ta, opowiadana przez samą Charlotte Elizabeth Gaskell309 (współczesnej powieściopisarce, pierwszej biografce Charlotte), przedstawia symbolicznie ciężkie położenie tej masy kobiet, których jedyną alternatywą w kwestii utrzymania się przy życiu było wtedy albo wyjść za mąż, albo zostać nauczycielką prywatną. Brak innych środków zarobkowania umysłowego dotykał kulturalnie świeżą warstwę. Ojcowie tych panien guwernantek pierwsi dopiero dochodzili do posad umysłowych, stanowili warstwę średniej inteligencji, na którą i wtedy, i długo jeszcze potem, niemal do I wojny światowej, nie było miejsca w strukturze społecznej Anglii. Dla córek tych duchownych, lekarzy, właścicieli małych zakładów naukowych, skromnych prawników jedynie nauczycielstwo prywatne otwierało drogę samodzielnej pracy. Charlotte Brontë, poświęcając tej sprawie swą twórczość, ujmowała w ten sposób całościowo problem pracy kobiecej w tamtym czasie. Kwestia wisiała w powietrzu. W roku 1848 zagadnienie wychowania i wykształcenia kobiety uczyni osią poważnego poematu (The Princess310) Tennyson311, uchodzący za nauczyciela swej epoki. Ta sama sprawa stanowi jeden z punktów programu grupy chrześcijańsko-społecznej, prowadzonej przez Charlesa Kingsleya312 i Fredericka Denisona Maurice’a313. Maurice jest inicjatorem założenia seminarium dla nauczycielek prywatnych. I tak w 1849 r. powstaje pierwsze, wzorcowe seminarium żeńskie w Anglii — The Queens College for Ladies314, w dwa lata po ukazaniu się Dziwnych losów Jane Eyre.
Powieści Charlotte Brontë nie są jednak tendencyjne. Nie mogła ich uczynić takimi autorka, która sama przeżyła omawiany problem. Osobiste doświadczenie nie pozwala na doktrynerstwo tendencji. Właśnie z połączenia subiektywnego przeżycia z ogólnym problemem powstają dzieła wielkie, a do nich należy niezaprzeczalnie historia Jane Eyre. Przeżycie doli guwernantki, w którym najważniejszy był fakt świadomości, iż doli tej nie można było zmienić, bolesne poczucie niemocy musiało z natury rzeczy być o wiele bardziej intensywne w duszy autorki niż w duszy przeciętnej ówczesnej młodej panny w takiej samej sytuacji. Poczucie marnowania czasu na szycie bielizny dziecięcej i cerowanie pończoch swych wychowanków było tak samo ciężkie dla pisarki jak świadomość, iż nie może zdobyć się na dobry humor, który według jej słów „należy, zdaje się, do warunków nabywanych wraz z pensją guwernantki”. Z tego borykania się z rzeczywistością wypływa też charakter powieści Charlotte Brontë — poruszając sprawę umysłowej pracy kobiecej, przeistacza ją w problem zmagania się z rzeczywistością ze strony kobiety młodej, impulsywnej, pragnącej samodzielności dla swego wyrazu. Problem to bardzo stary i zapewnia jej powieściom, zwłaszcza Dziwnym losom Jane Eyre, wieczną trwałość.
Także i druga posada, o wiele lepsza pod względem serdeczności stosunków, nie mogła naturalnie zadowolić Charlotte, dążącej do samodzielności. Dla ratowania się postanowiła założyć w Haworth razem z siostrą niewielki pensjonat dla panien. Żeby zaś wykorzystać element przyciągający panienki do planowanej szkoły, postanowiły zapewnić przyszłym uczennicom doskonałą francuszczyznę i w tym celu udały się obie z Emily do Brukseli dla dokształcenia się w tym języku. W ten sposób doszła do skutku jedyna „przygoda” Charlotte, jej dwuletni pobyt w Brukseli. Nie trwał on bez przerw. W końcu pierwszego roku umarła niespodziewanie ciotka. Po jej pogrzebie powróciła do Brukseli już tylko Charlotte — i to nie w charakterze uczennicy, ale jako nauczycielka języka angielskiego na pensji państwa Héger315.