— Gdy życia koniec szepce do początku:

„Nie stargam cię ja — nie! — Ja, u-wydatnię!...”

II

Byłem u Ciebie w dni te przedostatnie,

Gdy podobniałeś — co chwila, co chwila —

Do upuszczonej przez Orfeja liry,

W której się rzutu-moc z pieśnią przesila,

I rozmawiają z sobą struny cztéry,

Trącając się,

Po dwie — po dwie —