MAGDALENA

Zacnej Marii słyszę lekkie kroki,

Muszę jej maleńką scenę zrobić...

— Droga! dobra!... niekiedy zabawna,

Krytykuję ją i kocham równo,

Raz naiwność dziecka w niej — drugi raz

Coś posągu kamiennego widząc.

To jako piastunka, to jak sztukmistrz

Na tę śliczną patrzy się postać...

skoro Hrabina wchodzi, MAGDALENA ku niej z wyrzutem: