Kurzem biały od stopy do czoła,

Znosi spiekę... chłodzi go cel drogi

I ze samych znużeń on szczęśliwym —

— Lecz co Pani powie o tem drzewie,

Usadzonem przy publicznej drodze,

Którego najlżejszy liść i pączek

Przez całe dnie ostry kurz wapienny

Warstwą bladą piasku osypuje — ?

Czem pociesza ono swą zieloność,

Na mimo-idące patrząc koła