— Pani! pozwól, bym Twemu krewnemu

Danego mu słowa nie dotrzymał —

Obiecałem mu albowiem podróż

Do nowego-świata, za ocean.

— Obietnicę tę na teraz cofam!

do Mak-Yksa:

— Słowo złamać — Panie! jest boleśnie.

Ja przyjmuję następstwa... złamałem.

HRABINA

patrząc w oczy Szelidze: