Toteż największą z godzin miał godzinę,

Lecz póty wierzył, aż się przeniewierzył,

Gdy Wcielonego89 zobaczył w dziecinę!

To strach mnie nieraz przechodzi zimnicą

(Czy może słabość), gdy tej naszej wiary,

Co ma dośpiewać się zmartwychwstalnicą,

Nie widzę, aby miłości filary

Podejmowały ciężką piramidę;

I drżę, i, nucąc psalm, sierota, idę.

*