Zamienia na te gzymsów wyskoki, co same
Są nic, lecz arcydzieło ubierają w ramę,
I, nie widząc go, służą mu, a sobie rade,
Dmą w pełność własnych kształtów i w złota paradę.
Zło, zaiste że w dramie słowa rozwiniętej
Strawione jest i gniewu oścień jest połknięty.
Mąż, co na prawdzie stoi, jako heros nagi,
Ma już wszystko, gdy dość ma czasu i odwagi.
Takowa to oś skoro wzięła utwierdzenie,
Stało się w dziejach miejsce, nie miejsca widzenie,