Nie rodzimość to bowiem języka zrobiła

W Ameryce parlament, ale słowo-siła,

Tworząc świat cały nowy, jak niebieskie ciała

Za dni pierwszych, gdy twórczość byty wymawiała.

Nie język przenajczystszy genezą99 korzeni

Waszyngtonowi orła dał i garść promieni100,

Lecz Ten, co ze wszech figur i ze wszech przymiotów,

Ze wszystkich tkań, ze wszystkich uciszeń i grzmotów

Czyni ogromną aurę wolności sumienia:

Wysokość sfery słowa, nie wartość korzenia101 !