Nie na słowie, ni słowa duchowem bogactwie,

Ni jego włóknach srebrnych, raczej na ich tkactwie.

Litera u nas słusznie nie była pojęta,

(Może Achilles winien, lecz to jego pięta)

Litera za rzecz była uważana szkolną,

Kiełznającą umyślnie, nie bezwłasnowolną,

I ani jeden głos się nie podniósł z otwartą

Myślą, że ona częścią słowa równie wartą.

Do dziś, zaiste, wyznać trzeba, choć boleśnie:

Późno wychodzi książka, czyn w zamian przedwcześnie,