Gdy ty z głębiami słowa w niedosiężnej studnie,

Bez wiader ku czerpaniu, strawisz się odludnie

I jeszcze szemrać będziesz, zniechęcony nader:

«Ja mam źródła, on pije z suchego dna wiader!»

Moc miejmy obejrzenia się na braki, które,

Ujemne będąc, kreślą całości naturę,

I są jakoby twórczą narodów pokorą:

Pozornie krzywdząc, one dlań skarbią i biorą.

Z rodu, rzekłem, polskiemu językowi zbywa

Uznania, iż litera jest ciągiem ogniwa,