Z obu krańców dwie chmury; kierunkiem więc trzecim,

Orfejskim11, pójdę, którym, choć wątpimy, lecim,

A który nieraz w tęczę mieni chmurny temat,

By ludzie o nim rzekli: «To nic, to poemat!”

Przypomnę, jak bywało za czasów prawdziwie

Wieszczych; co zmarłe uczczę, co kona ożywię.

Lat sto tam, ówdzie rzucę, drugie zaś sto minę,

Idąc za gwiazdą, która nie świeci godzinę...

Rzeczy nudne wytoczę... Albowiem szanowni

Poprzednicy, poeci, pisarze wymowni,