Sen pomagał godzinom jawu, jaw się zlewał

Ze snem przez wieszczą siłę; kamień się spodziewał

I nerw, cisza i echo... Pod taką to dobę

Sklawus, gdy słowo uczuł, uznał swą osobę,

I że od rdzenia swego opromieniał erą,

Czuł słowo, niekoniecznie się troszcząc literą.

W Chinach jest do dziś zakon, który ma uznane

Za cnotę, żeby świstki szanować pisane,

Podejmując je z pyłu, który wicher miecie,

By się litera marnie nie nurzyła w śmiecie.