Ci i tamci wołają Oniasa proroka,

By, śród których stanąwszy, wziął klątwę z obłoka

I cisnął na przeciwnych... Zatrzymał się starzec,

Pojrzał, przykląkł — i naraz odgadnął, co ma rzec:

«O! Wszechprzytomny! (mówiąc) Ponieważ z tej strony

Są męże Twoi, z tamtej Twój lud uzbrojony,

By krwawił rzecz w rozdarciach jałowych i długich,

Błagam Cię, nie wysłuchaj ni jednych, ni drugich!...»

Tu przemilkł. A pocisków grad z dwóch stron uderzył

I oblicze mu strzaskał, iż go nie uśmierzył.