W sklep95 idącej gałązek nerwy, aż co dalej

Stawiąc, gdy się już wszystko skostni i ustali,

Na jeden raz w ostatnią ująwszy wieżycę,

Całego gmachu obraz w niej trzyma jak świécę,

I zapala u słońca blach rozmaitością

Strzałę wieży, jakoby duch błysnął nad kością —

Tak od świętości słowa rzecz snować poczęta,

Zestrzelona w charakter staje, jest dopięta.

Człowiek, który na wstępie nieustannie mówił,

Milczy i pisze naraz, gdy się zastanowił,