Jak przeto czyni owy budownik katedry,

Że nie pierwej związuje na poddaszu cedry,

Ni obleka ich blachy tarczą, lecz odwrotnie

Działa, w głębię się mając z taczkami samotnie

I, aby wzniosłe stawił, grzebie pierwej w ziemi

A potem mur utwierdza cegły czerwonemi,

Powtarzając zasadę budowli — pomału —

Nareszcie czaszkę sklepi z okiem bez kryształu,

Acz w zaciosach ciąg trzyma jeden i ten samy,

Od posad do kolumny trzęsącej liściami,