Jakoby czarodziejskich pisań tryb
Mówił do mnie z ziemi, jak z księgi.
Listek kwiatu, upuszczony tam,
Szepnął mi coś papierową wargą...
Wśród salonu pustego sam i sam —
Rosa jemu i świt byłyż skargą?
Otworzyłem okna z drżeniem szkła,
Że aż gmachem moja wstrzęsła siła,
Z kandelabrów spadła jedna łza — —
Ale i ta jedna z wosku była!...