Następnego dnia przy wystawnym obiedzie, na który, nawiasem mówiąc, Uszer pożyczył kilkanaście rubli od pisarza z tartaku, kuzyn zaczął pierwszy mówić o interesach.
— Ja tu, prawdę mówiąc, przyjechałem trochę dlatego, żeby zobaczyć się z krewnymi, ale głównie w interesach.
Uszer, z bijącym mocno sercem, wpatrzony w kuzyna jak w tęczę, jął5 się przysłuchiwać jego słowom.
A kuzyn mówił, obgryzając skrzydełko kurczaka:
— Mój interes jest taki! U nas w Ameryce, zarówno północnej, jak i południowej, bardzo mało jest służących. A nieliczne, które tam istnieją, są bardzo wymagające. Oprócz bardzo wysokiej pensji każda musi mieć swój oddzielny pokój z łazienką.
— Z łazienką! — krzyknął zdziwiony Uszer. — Czy one zwariowały?!
— Amerykanie są bardzo bogaci i na wszystko się zgadzają, ale mimo to w Ameryce jest straszny brak kobiet, które by chciały służyć. Taki jest kraj. Więc ja z moim przyjacielem i wspólnikiem założyliśmy w New Yorku wielkie biuro stręczenia6 służby żeńskiej. Oprócz tego mamy kilka filii w innych miastach, na przykład w Montevideo, w Limie i w Buenos Aires, gdzie pracują nasi urzędnicy. Więc ja tu przyjechałem, aby zwerbować cały, że się tak wyrażę, „transport służących”. I często będę przyjeżdżał w tym celu. A ciebie, Uszerze, jako krewniaka, któremu chcę dać dobrze zarobić, mianuję głównym swym agentem na miasteczko i okolice, a nawet, jeśli się okażesz zdolny, na całą Polskę. Ty na tym interesie możesz dobrze zarobić, bo my ci będziemy płacili za każdą zwerbowaną przez ciebie służącą po pięćdziesiąt dolarów. Musisz oczywiście starać się o młode dziewczyny, bo stara baba nie umie dobrze pracować, a przy tym trudno się przyzwyczaja do nowych warunków życia.
Uszer, zdziwiony trochę, milczał, a kuzyn mówił dalej:
— To jest dobry i czysty interes. Widzisz, tu jest prospekt mego biura, drukowany w żargonie7, abyś go mógł pokazywać tym dziewczętom i ich rodzinom, żeby im dowieść, że to jest porządny i solidny interes.
Długo jeszcze Uszer z kuzynem rozmawiali o tym interesie i już następnego dnia wzięli się do roboty, to jest do werbowania owych służących.