Do ducha, który w głębi groty siedział.
«Chodź, patrz, Konradzie!» wołał, «co za dziwo!
Patrz, co Bóg zdziałał przez łaskę prawdziwą».
Potem rzekł do mnie: «Przez wdzięczność szczególną,
Coś winien Temu, który w tajemnicę
Tak dobrze ukrył swą arcykrynicę,
Że nam wprost do niej dojść samym nie wolno!
Gdy nazad morze przepłyniesz olbrzymie,
Powiedz mej córce, Joannie na imię,
Niechaj w tym miejscu za mną się przyczyni,