Zawracał głowę, liżąc się jak zwierze,
Gdy chce językiem lizać swe pacierze.
Stojąc wylękły i prawie bez duchu,
Nie mogłem widzieć, a dziś nie wyrażę,
Jak się ruszyły te niebieskie straże.
Lot ich odgadłszy po powietrza ruchu,
Gdy w nim szumiało ich zielone pierze,
Wąż uciekł w jamę, aniołowie potem
Na miejsce równym spuścili się lotem.
Cień, co się zbliżył do sędziego Nina119,