Jeden był złoty, drugi srebro-szczery132.

Wprzód białym, w kolej żółtym wiercił zamek,

Aż drzwi wzruszone zaszczękły od klamek.

Czułem się w sobie rzeźwy i wesoły.

— «Jeden z tych kluczów gdy źle wierci piorem,»

On mówił, «drzwi te nie staną otworem:

Jeden z tych kluczów jest droższy, lecz drugi

Wymaga sztuki i nauki długiej,

Albowiem zamku sprężynę odgina.

Piotr mi je dając, tak mnie upomina: