Wtrącił dwa zmysły, wzrok i powonienie,

Taka w nim prawda była rzeczywista!

Od długiej sukni z połą zachyloną,

Wodząc rej tańca pokorny Psalmista144

Przed ową urną biegł błogosławioną,

A był tam wyższym i niższym od kroli.

Z okien pałacu szydna twarz Micholi

Nań poglądała wzdłuż ulicy miasta,

Jak pełna wzgardy i smutku niewiasta.

Z miejsca, gdzie stałem, stopy oderwałem,