Miejscaś tam zajął w płaskorzeźby ramach,

W dymie twych gmachów i w skruszonych bramach.

Arcymistrz pędzla i dłuta do razu

Snadź175 tam malował i dłutował z głazu

Wszystkie postaci tak pełne wyrazu.

Żywi jak żywi, zmarli jak umarli,

Wszyscy się zdali, gdy ich depcąc nogą

Z schylonym czołem szedłem ową drogą.

Wy, coście w pysze swe głowy zadarli,

Synowie Ewy! nie zniżajcie czoła,