Bo ściana góry porznięta schodami,
W czasach szczęśliwszych, gdy obyczaj stary
Szanował wagi, rachunki i miary,
Tak się przez schody pochyłość łagodzi
Stoczona z kręgu drugiego opoki,
Choć ją z obu stron ściska głaz wysoki.
Gdyśmy wchodzili w skał ciasne wąwozy,
Z uroczych głosów zabrzmiał śpiew w mym uchu:
Błogosławieni są ubodzy w duchu178.
O jak te ścieżki różne od piekielnych!