Dla cię nie będą skąpe usta moje:

Gwido del Duka tu przed tobą stoję;

Krew niegdyś we mnie tak zawiścią wrzała,

Że gdybym spotkał wesołość człowieka,

Widziałbyś bladość, jak mą twarz powleka.

Patrz, z mojej siejby jaką żnę tu słomę!

Przecz w to, o ludzie, kłaść serce łakome,

Gdzie jedno dobro, łechcąc wasze chcenia,

Drugiego dobra pragnie wyłączenia?

Patrz, Rinieri, skarb Kalbolich domu,