Wykluty z ziarka drobnego, nic więcej,

Z pniów swych puszczają gałęzie rodowe.

O Toskańczyku! nie dziw się, że płaczę,

Gdy przypominam sławne rody owe.

Gwidona z Prato, Ugolina d’Azzo214,

Co żyli z nami: o rodowa skazo!

Ich potomkowie bodajby nie byli

Dziedzictwo cnót ich tak marnie strwonili.

Płaczę, gdy wspomnę rycerze i damy,

Ich gry, turnieje, jakich dziś nie mamy: