Pierzchając znikły, gdy mi twarz i czoło

Drasnęło światło większe niż powszednie.

Spojrzałem za się, chcąc widzieć, gdzie byłem,

Gdy głos przemówił: «Wstępujcie na schody!»

I w ten głos całą uwagę utkwiłem.

Czułem się skorszym262 i lżejszym niż wprzódy

I niecierpliwą wolą cały drżałem,

Aż w mówiącego twarzą w twarz spojrzałem.

Lecz jak powieki nasze mruży słońce

Kształt swój zbytecznym swym blaskiem kryjące,