Szybko te schody szczeblujmy263 przed nocą,
Bo je przejdziemy chyba na zaraniu».
Tak wódz mój mówił i w szyję opoki
Ku schodom nasze zwróciliśmy kroki.
Pierwszy ich stopień gdym dotknął stopami,
Poczułem jakby od skrzydeł powiewu
Wiatr na mym czole264; głos mówił za nami:
«Błogosławieni, co wolni od gniewu!».
Promienie słońca uchodząc przed nocą,
Wstawały proste z brzegów widnokręga265,